Postapo

Ruiny domów, zarośnięte i zdziczałe sady, ograniczone zasoby i walka o przeżycie. Zastanawiacie się pewnie - co może być w tym interesującego?
Dla mnie klimat postapokaliptycznej rzeczywistości jest źródłem wielu inspiracji. Pomimo zniszczeń i katastrofy, pokazuje odradzające się życie. Często brutalny świat weryfikuje przydatność, wolę przetrwania, umiejętność kompromisu i dostosowania się do nowych warunków. Z jednej strony, wizja tego, do czego ludzkość może się doprowadzić na skutek nieprawidłowych decyzji, walki bez sensu, wojny totalnej. Przestroga.
Z drugiej strony, ogromne pole do popisu dla wyobraźni. Przechadzając się po ruinach domów, zastanawiamy się - jak żyli ludzie, którzy tam mieszkali? Kim byli? Jak wyglądali? Jak wyglądało to miejsce w czasach świetności i dlaczego zostało opuszczone?
Aby spotkać klimat post-apo nie musimy wcale rozpętywać wojny nuklearnej. Prypeć i Gródek - dwa miasta, które pozostawiono same sobie po ich opuszczeniu. Ale i opuszczone zakłady przemysłowe, zbiorniki, schrony, bunkry, wsie.

W trakcie pobytu w Bieszczadach w 2009 roku ( ślad GPS ) skorzystałem z możliwości obejrzenia opuszczonej wsi Tworylne. Nie sądziłem, że będzie to tak trudne - odległości są spore, a PKSów jest jak na lekarstwo (a rozkład to raczej sugestia o której mniej więcej spodziewać się autobusu). Udało się tam dotrzeć dopiero przy drugiej próbie, ale było warto. Muszę przyznać, że było to niesamowite doświadczenie. Jedząc najsmaczniejsze jabłka, zerwane ze zdziczałych jabłoni, oglądając zarośnięte sady, resztki murów zabudowań, podziwiając piękno doliny, człowiek docenia uroki miejsca i zastanawia się nad smutnym losem ludzi zmuszonych do opuszczenia tego miejsca. Zwłaszcza, że nie dotarł tam jeszcze masowy przemysł turystyczny. Wszystko jest czyste, dzikie, prawdziwe.

Tworylne to zresztą tylko jedna z wielu opuszczonych wsi. Spoglądając na mapę, przynajmniej jedna trzecia miejscowości jest zapisana w nawiasie. Tak, to nieistniejące już miejscowości. Świetnie opisuje to utwór KSU - Moje Bieszczady (Akustycznie). Wspaniały klimat, a właściwie nikt nie utożsamia Bieszczad z post-apo ;)

Kolejne inspirujące miejsca które odwiedziłem, to zbiorniki Kriegsmarine w Gdyni, Ośrodek Pomiarów Zewnętrznych w Żarnowcu, hotelowiec w Nadolu... Cała okolica jeziora Żarnowieckiego aż roi się od smaczków z pozostałości budowy elektrowni jądrowej (zdjęcia z marszu po opuszczonej linii kolejowej do Żarnowca). Skoro już o liniach kolejowych mowa - warto obejrzeć linię Lębork - Bytów. Wiele razy wybieraliśmy się tam w klimacie Stalkera i zawsze widoki, klimat opuszczonych torów czy resztek peronów rekompensował nam długi i męczący marsz po nasypie.

Work
Fun